I am slowly starting to have this nice feeling which always comes before I’ll see my home city again after few months of living in South East Asia where most of the time I have no idea what’s the day of the week. I am extremely satisfied with present season considering the fact that it’s been windy since we came to Hua Hin and there is still a lot of students, it’s amazing to be here especially during this part of the year. I teach most of the time and decided to save some money before the next kite destination which surprisingly turned out that I am going to Leukada in Greece. I am highly greatfull to SU-2 team for sponsoring the trip and giving me an opportunity to see another beautifull place where we are planning to edit videos on hopefully flat water spot.
—————————-
Dojeżdżamy powoli do końca tego zaskakująco dobrego sezonu, nie tylko pod względem wiatru, którego na początku wyprawy nie było za dużo ale przede wszystkim pod względem doświadczeń i ludzi jakich poznajemy z dnia na dzień. Miejsca jakie zobaczyliśmy, w prwdzie dzięki temu, że nie wiało non stop, na zawsze zostaną w naszej pamięci. Od kiedy jesteśmy w Hua Hin to wieje codziennie więc szczególnie teraz podczas małej kontuzji mogę więcej szkolić co na pewno wyjdzie mi na dobre. Bardzo miła niespodzianka otóż zaraz po powrocie do Polski za niecały miesiąc lecę na trzy tygodnie na wyspę Lefkada w Grecji kręcić mega materiał i oczywiście za wsparcie finansowe bardzo dziękuję SU-2 Kiteboards.

beautifull spot on Samui island :)

Every year brings me a wealth of experience and unforgettable moments that makes my life better and more interesting. Meeting people culturally different from many places around the world gives me an energy to discover our planet an enjoy every minute being outside of my comfort zone. Here comes the question; How do I consider my comfort zone? Maybe it’s not my home city anymore. In fact after two weeks in the city without acces to the sea I start lose my life energy and any motivation, so treveling, changing the places and following the wind from the passion became kind of an adiction which I personally treat like a healthy one 🙂
——————————-
Każdego roku uczę się, rozwijam w swoim fachu, poznaje nowych ludzi i patrzę na coraz piękniejsze obrazki, które na zawsze pozostaną w mojej głowie. Te wszystkie rzeczy sprawiają, że dostaję takiego regularnego kopa energii, który oczywiście pomaga aczkolwiek najważniejsze jest to, że uczę się samego siebie. Z dnia na dzień widzę progres, nie tylko w kiteboardingu ale i w odżywianiu się, porannych treningach itd.

The most beutifull thing on this planet is the fact that there are so many places that one will never discover and I want to see as much as I can. The last three years have made me much stronger, especially that my dreams become true month by month and it couses that I want to dream more about my life.
—————————-
Niesamowite jest to, że w tak łatwy sposób możemy po prosu żyć w zupełnie innym miejscu i co kilka miesięcy szukać czegoś innego. Czy lepszego? Nie powiedziałbym tak, otóż wszędzie gdzie byłem jest charakterystycznie dla danego miejsca. W jednym kraju jedzenie będzie lepsze za to lokalna społeczność bardziej niemiła i na odwrót. Każde miejsce ma swoją duszę a żeby je poznać trzeba spędzić tam trochę czasu, przede wszystkim rozmawiać z ludźmi dookoła, przekazywać im swoją widzę, dzielić się doświadczeniami ale jednocześnie czerpać od nich jak najwięcej.

South East Asia, my second home…

After unsuccesful trip to Den Haag where we spent more than two weeks without the wind, I came back to my city and after one month in this kind of place, that looks like an enormous concrete prison that everybody freely agrees to live in I am finally here, on a very little island named Koh Samui in Thailand. 🙂

There are no words to discribe … 🙂

WainmanHawaii & SU-2 Kiteboards

 

$UCCE$!!!:)

Dojechaliśmy do Den Haag 4 dni temu, oczywiście nie obyło się bez pomyłki i całkowicie bezsensu zjechaliśmy gdzieś w okolice Dusseldorfu a przez niedziałający GPS mieliśmy kilka problemów ze znalezieniem innej drogi J Rano spotkał się z nami mój dobry kolega z Polski i zaczęliśmy szukać kempingu czy też parkingu gdzie możemy się ulokować z przyczepą.

——————————————————————————–
We came to Den Haag about four days ago. I knew that the whole trip without any mistake would be impossible and I was right! We got lost somewhere near Dusseldorf and unfortunately my GPS broke down in the middle of nowhere and because of that we had some problems with finding the way.
Early in the morning we met with my polish friend who had offered us a help:)

our caravn at FAST

Jeździliśmy po Den Haag cały dzień, wszystko wyglądało tak samo, czerwona cegiełka, dużo zieleni, kanały, rzeczki, jeziorka no i oczywiście tysiące rowerzystów, którzy noszą miano „świętej krowy” na holenderskich drogach 🙂  Zapomniałem dodać, że już o 9 rano czyli po trzech godzinach od przyjazdu dostałem propozycję pracy w szkółce kitowej mojego kumpla i była to najlepsza rzecz jaką mogłem usłyszeć bo przez ostatnich kilka dni przeżywałem jak źle będzie mi po ponad czterdziestu miesiącach życia na plaży pracować na przykład w fabryce. 🙂
——————————————————————————
First impression of this place was amazing we were like children in the car looking everywhere and being excited about everything. I got a job in such an amazing, small kite school only three hours after we came to Den Haag 🙂 we were searching the whole city and little towns around trying to find a campsite where we could stay. Almost every place was totally full or too expensive, once we even got to the campsite for naturists and to be able to live there we had to be completely naked. Considering the fact that people we talked with were three times older than us, we left this place as a safety option. 🙂

First day on the spot!

aloha


Wszystkie kempingi w okolicy były  pozajmowane albo za drogie a raz nawet trafiliśmy na najdziwniejszy, wszędzie zasłonięty z zewnątrz kemping świata który okazał terenem czegoś w rodzaju sekty starych naturystów i można było postawić przyczepę pod warunkiem bycia całkowicie nago podczas przebywania na terenie kampusu. Szokująca sytuacja 🙂
—————————————————–
We slept illegally one night in our caravan connected to the car on the street and next day in the morning luckily we got an opportunity to stay in the surf village called FAST  in the middle of Den Haag, in the harbor (port), close to kite&wave spot . It’s a very small campsite that basically only friends live here and sometimes people like us stay for a while. We even have a bar twelve meters from our caravan where some awesome music plays all the time 🙂

Den Haag when you fly :)

kitespot

Następnego dnia całkiem przypadkiem znaleźliśmy się w najcudowniejszym miejscu w Den Haag,  jest to mała wioska surferska w porcie, teoretycznie w centrum miasta ze spotem kitowym zaraz pod nosem. Mieszka tu dosłownie kilku surferów i surferek w kolorowych przyczepach, którzy większość czasu przesiadują w nietypowym, umieszczonym na środku kempingu barze gdzie grają odjechaną muzę każdego wieczoru. Biorąc pod uwagę fakt, że tylko dwadzieścia metrów dzieli bar od naszej przyczepki, która pod wpływem basu trzęsła się wczoraj do drugiej w nocy, mamy tutaj niezłą imprezkę.
Niestety dzisiaj musieliśmy opuścić kemping na dwa dni z powodu ogromnej imprezy i braku miejsca więc koczujemy obok na parkingu w nadziei, że żaden policjant nie zapuka w nasze drzwi kiedy tam będziemy, bo to trochę nielegalne i może nas sporo kosztować.
————————————————————–
For the next 2 days we have to stay somewhere on the parking lot because FAST has a huge party and there is no space for our caravan 🙂 ALOHA!!!

Follow the storm! | W pogoni za sztormem! … i pracą… :)

packing

…ready to go… WHERE IS ANIA BANIA???

We decided to take a caravan and move forward. Nothing can stop us!!! We are taking our movable house, all kites and boards and our good energy of course!!! First kite spot that we are going to hit is Haga – Holland 🙂 … Can’t wait longer for a storm 🙂
…………………..
Ciśniemy przed siebie!!! Nierealne staje się realnym. Pasmo szczęść jakie mieliśmy po drodze z półwyspu do Bydgoszczy tylko umocniło nas w wierze, że wszystko się uda a wszystkim tym co nie wierzyli wysyłamy gorące pozdrowienia z trasy :):):)
Jedziemy trochę w ciemno. Rozgościmy się kapkę w Holandii, poszukamy pracy, zaczekamy na kilka sztormów i pewnie pojedziemy dalej szukać kolejnych spotów !!!

packing part2

 

Follow our trip here on wordpress and Facebook!!! | Będziemy regularnie zdawać relację z podróży, zapraszamy do śledzenia nas tutaj i na facebooku. Aloha!!!

Poland!!!!!! HELLL Peninsula :D

 

 

Season in Poland is very suprising this year, it’s windy preatty much all the time! Few days without wind that we had so far we had a lot of fun with winch;
NO WIND WINCH SESSION WITH GIRLS:D
photos: Sebastian Krzyżanowski

waiting for a shot :)
oooups!:D

Check out an awesome movie where you will see how amazing place is Hel Peninsula 😀 …. aaand little bit of wake 😛

_MG_7366 FB _MG_7283 FB _MG_7282 FB

Light wind session 14m2 ManiaC!!!

Test Days. New design 2016. BIRDS:)
photos: Mateusz Obarek
11113984_827016974060806_80190916221850317_n rich2 (1)

Aloha.!

 

 

 

 

 

 

Explore the world!

A view from our guest house :)

A view from our guest house 🙂

Zima minęła wyjątkowo szybko, większość czasu spędziłem w Tajlandii a pod koniec lutego udało mi się wyskoczyć na niecały miesiąc na Filipiny a dokładniej na wyspę Cuyo, do której dostać się jest dosyć ciężko i może właśnie ten fakt czyni to miejsce wyjątkowym. Spotkałem się z Polską grupą w Bangkoku po czym polecieliśmy do Manili. Stolica jak stolica, ogromna, żyje tam koło 15 mln ludzi, jestem pewien, że jest sporo ciekawych rzeczy, które można zobaczyć ale chcąc zyskać na czasie następnego dnia rano mieliśmy kolejny lot na wyspę Palawan do miasteczka Puerto Princesa. Kolejnego poranka wypłynęliśmy w 24h rejs do naszego docelowego miejsca, małej, wietrznej wysepki Cuyo.
——
This winter went by so quickly. I had been teaching and riding in Thailand most of the time and fortunately I managed to go to Philippines on a very little island named Cuyo. I met with polish group in Bangkok where we had a first flight to Manila. We have spent only one night there, considering the fact that this is an enormous city and we wanted to save time. Next day morning we had a second flight to Palawan Island to a little city called Puerto Princesa where after a night we left by a ferry. Finally after  24-hour cruise we reached our destination – Cuyo!

SU-2 Kiteboarding

IMG_8960 IMG_8201

One of the main roads on Cuyo Island.

Our bungalows 🙂 600 php (13,5$) for a night in one of those on the beach.

 

Local band.

One day adventure to the little island, much much smaller than Cuyo with only 20 people living there. We did a downwinder on the way back. 🙂

TT Surf SU-2 !! A lot of fun!

TT Surf SU-2 !! A lot of fun!

PHILIPPINES 2015!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Enter the cave!

Enterance to the cave :)

Entrance to the cave 🙂

On the beginning we were quite sure that it is not so deep but after a while we knew that it is much bigger than it looks like. By the way when we were going up the mountain we missed the entrance and we started from the exit and by this fact our trip was a bit unusual.
——————
Początek był dosyć ciekawy. Po pierwsze coś nam się pomyliło w obliczeniach i doszliśmy zdecydowanie za wysoko omijając gdzieś po drodze wejście do jaskini.
Zaczęliśmy więc od wyjścia co sprawiło, że nasza trasa była troszkę bardziej skomplikowana.

Many stalagmites and stalactites; such an amazig views :)

Many stalagmites and stalactites; such an amazig views 🙂


The most exciting was the fact that we were absolutely alone inside this cave and becouse we started from the exit we were going down the cave and every minute we were deeper and deeper without any knowledge how we are going to end up.
———————–
Muszę przyznać, że bardzo ekscytujący był fakt, że jesteśmy tam całkowicie sami a szczególnie niepokojące było to, że zaczęliśmy ze złej story o czym jeszcze nie wiedzieliśmy i schodziliśmy tylko głębiej i głębiej nie wiedząc do końca czy gdzieś dojdziemy.

The biggest chamber in the cave.

The biggest chamber in the cave.

Being inside an enormous chamber with thousands bats hanging on the ceiling was one of the most breathtaking experience I have ever had in my life.
—————–
Najciekawszy był moment kiedy przez przypadek weszliśmy do największej komnaty i ujrzeliśmy tysiące nietoperzy wiszących na suficie. Nasze światło najwyraźniej je obudziło i nagle te niesamowite stworzenia zaczęły latać po całej komnacie wydając z siebie różne dźwięki.

some of those bats were really big :)

some of those bats were really big 🙂 

Fortunately we found the way out after two and a half hours of being lost in the cave 🙂
We also found out where the real entrance was.
——————
Po dwóch i pół godziny bycia w ciemnościach znaleźliśmy wyjście, które okazało się wejściem co nas lekko zaskoczyło i jednocześnie wyjaśniło nam czemu mieliśmy tak dużo problemów z poruszaniem się w jaskini.

Emil was happy to see a daylight again 🙂

This is the mountain we were in :)

This is the mountain we were in 🙂

 

When I live in the places like this, where I spend most of my time on the beach I get this feeling that time flows very slowly. In fact it runs super fast and every time I see a full moon again I am suprised knowing that another 28 days went by so quickly.
—————
Żyjąc w miejscach jak to gdzie całe dnie spędzam na plaży mam wrażenie, że zatracam poczucie czasu. W ciągu dnia wydaje mi się, że czas płynie wolniej, nikt się nie spieszy i nie stresuje. W rzeczywistości zaś wygląda to zupełnie inaczej, każda następna pełnia księżyca sprawia, że jestem w jeszcze większym szoku jak szybko minęło kolejne 28 dni.

In front of our house.:)

In front of our house.:)

our dog - Rocky :)

our dog – Rocky 🙂

Market is the place where we eat most of the time, we buy fruits, vegetables and everything what we need 🙂
——————
Market – po polsku nazwalibyśmy to rynkiem i nie wiadomo dlaczego tutaj nazywają to marketem ale można na takich ryneczkach dostać wszystko czego dusza zapragnie:)
Gotowe potrawy, mięsa z grilla, ryby, warzywa, owoce i więcej 🙂

alex is pushing our motorbike without gasoline inside :)

alex is pushing our motorbike without gasoline inside 🙂

fruits

fruits2

Sergey and Emil can not make decision what to eat today :)

Sergey and Emil can not make decision what to eat today 🙂

If you are brave enough you can try to eat some crispy bugs!!! 🙂
———–
A dla tych odważnych, zapraszamy na chrupiące robaczki!!! 🙂

Whatever you need :)

Whatever you need 🙂

Salted fish - very popular dish in Thiland :)

Salted fish – very popular dish in Thiland 🙂

The season has been quite nice untill now. We had a lot of students and it was windy almost every day. I started to save some money for Philippines and I cannot wait to see this country 🙂 On 20th of Febuary we are starting from Bangkok !!!
——————–
Sezon wypada całkiem nieźle do tej pory. Mamy dużo pracy a wije praktycznie codziennie. W końcu udało mi się zacząć odkładać pieniążki na następnego tripa, który zaczynamy 20-ego lutego i lecimy prosto na Filipiny !!! Już nie mogę się doczekać. 🙂

ch6

Local instructor and very good rider Lek :)

Local instructor and very good rider Lek 🙂

BLUE POWER RANGER!!!

Look how Japanese people are protecting themselfs from the sun :) it's crazy!

Look how Japanese people are protecting themselfs from the sun 🙂 it’s crazy!